Blog

Pierwsze kroki w edukacji domowej

styczeń 18, 2021

Przejście na edukację domową to ważna decyzja. Poświęciliście sporo czasu na przemyślenie za i przeciw, ostatecznie zdecydowaliście się na ten krok. I oto nadszedł ten moment! Zaczynacie zupełnie nową przygodę. Tylko właściwie… od czego tu zacząć?

Czym jest edukacja domowa?

Niezależnie od powodu, z jakiego zdecydowaliście się na tak dużą zmianę w życiu, warto zastanowić się, czym właściwie różni się edukacja domowa np. od edukacji zdalnej czy od chodzenia do szkoły. I czego tak naprawdę oczekujecie. Opcji jest wiele, właściwie każda rodzina robi to na swój sposób i nie ma jednego prostego przepisu na właściwą metodę nauczania dzieci w domu. I to jest pierwsza rzecz, nad którą należy się zastanowić: czym edukacja domowa jest dla naszej rodziny?

Zapewne bardzo dobrze przemyśleliście przyczynę. Cokolwiek dotąd przeszkadzało wam w szkole, teraz możecie to zmienić! Brak czasu na rozwijanie pasji, przeładowana podstawa programowa, wczesne wstawanie, zbyt wiele godzin spędzanych nad zadaniami… itd. Możecie zorganizować naukę zupełnie po swojemu, ponieważ edukacja domowa to nie jest przeniesienie szkoły do domu.

  • Nie musicie uczyć się wg szkolnego planu lekcji. Możecie zapomnieć o 45-minutowych blokach i wyznaczonej przez ministerstwo ilości godzin na dany przedmiot tygodniowo. Chyba, że tak właśnie lubicie i tak chcecie. Jednak warto nauczyć się patrzeć na przedmioty całościowo i uczyć się ich blokami, wtedy wiadomości łączą się w logiczny ciąg, a przeplatanie innymi przedmiotami nie wybija z rytmu.
  • Możecie zapomnieć o podręcznikach, albo traktować je jako pomoc naukową. Nie musicie przerabiać całego materiału, wykonywać wszystkich ćwiczeń, itp. Możecie wybrać, co z danego przedmiotu jest istotne lub ciekawe i poświęcić temu więcej czasu.
  • Nie ma sprawdzianów, kartkówek i zadań domowych. Zyskujecie naprawdę dużo czasu na życie rodzinne, rozwijanie pasji, zabawę, relacje i wiele innych aktywności. Życie nie kończy się na szkole!
  • Jesteście wolni od porównywania. Twoje dziecko może się ścigać najwyżej samo ze sobą i tak jest dobrze!

Po co w ogóle się uczyć?

Zastanówcie się też, jakie są wasze cele. System szkolny przyzwyczaił nas do swoistego wyścigu: po oceny, nagrody, dyplomy, wyróżnienia… tak jakby one były celem zdobywania wiedzy. Metoda kija i marchewki, czyli nagród i kar, jest bardzo szkodliwa, ponieważ zabija w dzieciach naturalną ciekawość i wewnętrzną motywację. Jeśli wasze dziecko kilka lat było motywowane ocenami, nie będzie mu łatwo o tym zapomnieć. Dlatego tak ważne jest, aby określić cele, dla których ma zdobywać wiedzę, czyli co ta wiedza ma umożliwić i w czym pomóc? Do czego może być w życiu przydatna? Co musi wiedzieć, aby spełnić swoje marzenia i zrealizować swoje plany? Pamiętajcie, że przełączenie się na nowy sposób myślenia to proces, nie da się tego zrobić z dnia na dzień.

Czy damy radę?

To chyba najczęściej zadawane pytanie, jakie zadają sobie osoby stawiające pierwsze kroki w edukacji domowej. Otoczenie często nie pomaga, dokładając wątpliwości i obaw. Zatem odpowiedzmy sobie od razu: Tak, dasz radę! Podstawa programowa jest napisana dla dzieci w wieku szkolnym. Naprawdę nie trzeba mieć doktoratu z matematyki by wytłumaczyć ułamki szóstoklasiście. Wiem, o czym piszę, ponieważ matematyka zawsze była moją piętą achillesową. Masz do dyspozycji podręczniki, Internet, w ostateczności korepetycje. Możesz też łączyć siły z innymi rodzicami. Dacie radę!

Te straszne egzaminy

To druga rzecz, która spędza sen z powiek rodzicom i uczniom. Skoro w szkole testy z jednego działu sprawiały problem, jak ogarnąć materiał z całego roku? I to z kilku, kilkunastu przedmiotów?Dlatego warto zadbać o to, by zapisać dziecko do szkoły przyjaznej edukacji domowej. Tylko co to znaczy?

Przede wszystkim sprawdź, popytaj, jak szkoła podchodzi do rankingów i wyników. Jeśli kładzie na ten aspekt duży nacisk, może to oznaczać, jest mocno osadzona w systemie pruskim, z którym przecież nie chcemy mieć wiele wspólnego. Porozmawiaj z dyrektorem lub przedstawicielem szkoły, a także zasięgnij opinii innych rodziców, jak wyglądają egzaminy. Ustawa wymaga części pisemnej i ustnej, jednak ważne jest podejście ze zrozumieniem do konieczności zaliczenia całości materiału.

Sprawdzian z całego roku nie może być konstruowany jak test z jednego rozdziału podręcznika. Nie powinien zawierać pytań zbyt szczegółowych, a nie wnoszących nic do rozumienia całości zagadnienia. Pytania w stylu “jak miał na imię Faraday?” są dobre na quiz powtórzeniowy, a nie na egzamin. Jeśli nauczyciel wychodzi z założenia, że nie da na teście z biologii w klasie 5 budowy komórki, bo to pewniak i wszyscy na pewno będą to umieć, to jest to nieporozumienie – właśnie z tego powodu takie zadanie powinno się na teście znaleźć. Egzamin powinien polegać na sprawdzeniu, co uczeń wie, a nie na złapaniu go na tym, czego nie wie. Z tego właśnie powodu także egzamin ustny nie powinien polegać na losowaniu pytań, których wcześniej nikt prócz egzaminatora nie widział na oczy, ale na rozmowie, podczas której dziecko może wykazać się swoimi wiadomościami. Takie podejście dodaje skrzydeł, a nie je podcina.

Zapewne już wiesz, że nie wszystkie przedmioty, które dziecko do tej pory miało w szkole, będzie musiało zaliczyć na egzaminach, ponieważ nie są one obowiązkowe. Są to m.in. takie przedmioty jak muzyka, plastyka czy w-f. Pozostałe przedmioty można rozłożyć sobie na cały rok. Dzięki temu nie trzeba zdawać wszystkiego w jednym terminie. To kolejna rzecz, o jaką warto pytać przy wyborze szkoły.

Presja ocen

Zastanówmy się przez chwilę, czy i kiedy oceny mają znaczenie. Z pewnością na świadectwie 8 klasy i z egzaminu ósmoklasisty, ale tylko wtedy, gdy dziecko chce kontynuować naukę w szkole rekrutującej według tych kryteriów. To samo dotyczy świadectwa ostatniej klasy szkoły średniej i wyników matury w przypadku chęci dalszej nauki na uczelni wyższej. I to by było na tyle. Zatem, o co tyle krzyku?

Zadajmy zasadnicze pytanie: jaka jest rola oceniania, a może raczej, jaka być powinna? Otóż ocena powinna dawać uczniowi informację o jego postępach w nauce. Powinna informować o tym, w jakim stopniu opanował materiał, a nad czym musi jeszcze popracować. Teraz zastanówmy się: co nam mówi ocena “dostateczny”, czyli trójka? I za co jest stawiana? I przede wszystkim, jak działa na ucznia? Czy dostając piątkę dziecko ma w głowie: “świetnie opanowałem ten materiał” czy “hura, jestem lepszy od Kazia i dostanę pięć dych od babci”? Nie, oceny nie mówią nam zbyt wiele i rzadko bywają adekwatne. A ocena roczna z egzaminu tym bardziej, ponieważ jego wynik zależy nie tylko od stanu wiedzy, ale także od sposobu zadania pytań, poziomu stresu, łatwości w wypowiadaniu się, samopoczucia i stanu zdrowia. Dlatego nie przywiązujmy do nich zbyt dużej wagi.

Ocena czy wiedza?

Czy nie lepszym podejściem jest znalezienie i rozwijanie mocnych stron? Jeżeli dziecko interesuje się biologią, a nie cierpi historii, to czy naprawdę warto zmuszać je do opanowania materiału z tej ostatniej na piątkę, podczas gdy wystarczyłoby trójka, a w tym czasie mogłoby zdobywać wiedzę ponadprogramową z biologii? Być może w przyszłości zostanie weterynarzem lub naukowcem i znajomość podstawowych zagadnień z historii naprawdę mu wystarczy. Aby być świadomym obywatelem, nie trzeba znać szczegółowo przebiegu wszystkich bitew Powstania Styczniowego, ale należy wiedzieć, że takie miało miejsce, dlaczego i jakie były jego skutki. A tego nie trzeba wkuwać na pamięć, wystarczy angażująca dyskusja.

Czy jesteście w stanie pogodzić się z faktem, że świadectwo z paskiem nie jest do niczego w życiu potrzebne? I że tak naprawdę o niczym nie świadczy? Naprawdę, nie trzeba mieć samych piątek. Lepiej postawić na praktyczną, przydatną wiedzę i rozwijanie talentów.

O co chodzi z tym odszkolnieniem?

Zapewne spotkaliście się z tym określeniem szukając informacji przed podjęciem decyzji. Najprościej rzecz ujmując, chodzi o zmianę myślenia o edukacji. Jest to proces, który przechodzą i rodzice i dzieci, a polega na wyjściu spod presji ocen, zrozumieniu, że zdobywanie wiedzy jest po prostu częścią życia a nie testem do zaliczenia. W końcu jest to przejście z motywacji zewnętrznej (uczę się dla ocen, rodziców, rankingów) do motywacji wewnętrznej (uczę się dla siebie, bo dzięki temu spełnię moje marzenia i zrealizuję plany). I znowu, to wymaga czasu i zrozumienia. I nie jest to łatwe, szczególnie dla nas, rodziców. Ale uwalnia od wielu niepotrzebnych stresów i napięć.

Wolność, pasja, przygoda

Te trzy słowa to nie bez powodu nasze motto. Edukacja domowa daje nam, rodzicom i dzieciom, dużo wolności. Ale jej zakres zależy od tego, na ile sami pozwolimy. Jeśli zrozumiemy, co w edukacji jest ważne, określimy, co nasze dziecko wiedzieć powinno, a co jest zbędnym balastem, jeśli uwolnimy się od presji ocen, wtedy będziemy się nią cieszyć naprawdę.

Bez lekcji, dzwonków i zadań domowych nasze dziecko ma możliwość odkrycia swoich prawdziwych pasji, talentów i obdarowań. Ma czas na szukanie, poznawanie i doskonalenie. Jest to coś bezcennego, kiedy tak wielu młodych ludzi kończy szkołę średnią ze świadectwem z paskiem w ręku i kompletnie bez pomysłu na swoje życie.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiedza ma wiele źródeł i sięga dużo dalej niż podręczniki, okaże się, że może ona być wspaniałą przygodą! Kiedy mamy w końcu czas na spacer po lesie, pójście do muzeum czy ciekawe warsztaty, odpoczynek i nauka przestają sobie przeszkadzać i pokazują się z najlepszych stron.

Kto pyta, nie błądzi

Zdajemy sobie sprawę, że łatwo napisać, trudniej zrobić. Jednak wiemy to wszystko dlatego, że jesteśmy rodzicami edukującymi swoje dzieci w domu i sami przez to wszystko przeszliśmy. Niektóre z naszych dzieci nigdy nie chodziły do szkoły, inne mają za sobą kilka lat w systemie. Potwierdzamy też na podstawie własnego doświadczenia, że na edukacji domowej można świetnie zdać maturę! Dlatego bez obaw możesz pytać nas o to, co jest niejasne i trudne, większość z tych rzeczy znamy przecież z autopsji.

Pisz bez obaw na: kontakt@szkolamaranatha.pl . Powodzenia!

Dawno, dawno temu…

Dawno, dawno temu…

Dawno, dawno temu, w małym, drewnianym domku pod lasem, mieszkali Ola i Damian. Pewnego dnia postanowili, że ich syn nie pójdzie do szkoły... Tak zaczyna się historia naszej szkoły, opisana w Nowinach Gliwickich, kiedy 13-letni dziś Jurand miał zaledwie 7 lat. Ola i...

czytaj dalej
Edukacja domowa a edukacja zdalna

Edukacja domowa a edukacja zdalna

Edukacja zdalna stała się z dnia na dzień rzeczywistością w polskich szkołach. Niestety jest często mylona z edukacją domową, co możemy obserwować nawet w debacie publicznej. Tymczasem są to dwa zupełnie różne sposoby spełniania przez dzieci obowiązku szkolnego.

czytaj dalej